Laos – informacje ogólne

WilkTravel - home_laos_restaurant

Laos – informacje ogólne. Warto, czy nie ?

Laos zazwyczaj nie jest pierwszym wyborem dla osób planujących wizytę w Azji Południowo-Wschodniej. Tajlandia, Wietnam, może Kambodża? Ale Laos? Laos zazwyczaj stanowi dodatek do tej listy, ponieważ …

… ponieważ sporo ludzi, tak samo jak niegdyś my, Laosu nie docenia!

WilkTravels - Skuterem przez Laos


Chociaż Laos to opcja zdecydowanie dla podróżników szukających spokoju, ciszy i ucieczki od turystycznych szlaków, ma nadal wiele do zaoferowania. To podróż w czasie, do miejsca, gdzie technologia schodzi na drugi plan, pośpiech zanika, a harmonogram i poczucie czasu stają się dziwną, europejską abstrakcją, zupełnie nieprzystosowaną do tamtejszego sposobu życia. Najdziwiniejsze w Laosie jest jednak to, że takie podejście doskonale się tam sprawdza. Nie ma tu pośpiechu wielkich miast (w ogóle nie ma wielkich miast, a nawet i 'duże’ cięzko będzie znależć), bilboardów reklamowych, agresywnego marketingu ani ulicznych nagabywaczy. Jest za to autentyczność, spokój, zieleń i ludzie, którzy naprawdę żyją w zgodzie z naturą. W tym artykule opowiemy Ci, dlaczego Laos jest naprawdę ciekawą opcją dla podróżujących poza szlakiem i damy kilka informacji, które pomogą zrozumieć czego oczekiwać od tego niedocenianego kraju.

Laos – wprowadzenie do klimatu Laosu

Garść danych na początek – Laos to ok. 236,800 km², w 78 % pokrytych lasami i dżunglą. Kraj zamieszkuje 7,9 mln mieszkańców, co przy powierzchni porównywalnej z Polską stanowi o mniej więcej 1/4 niższy poziom zaludnienia niż u nas. Większość Laosu to jednak góry, a z punktu widzenia podróżnika, zarośnięty i górzysty kraj zapewnia przecież fantastyczne widoki. Tyle, że zwiedzać tych krajobrazów w pośpiechu się nie da, ponieważ wrażenie życia w zwolnionym tempie rozciąga się także na transport drogowy. Według szacunków laotańczyków, na przebycie 100 km należy przeznaczyć minimum cztery godziny, co daje oszałamiającą średnią 25 km/h. I niestety – lub na szczęście – jest szacunkiem jak najbardziej wiarygodnym.


W dużej mierze wynika to ze stanu dróg w Laosie – nie to, że tych dróg nie ma. Wyjeżdzając za 'miasto’ znajdziecie drogi, mniej więcej pokrywające się z tym, co pokazuje GPS. Ruch uliczny też nie jest jakąś wielką przeszkodą, więc na pewno nie oczekujcie tłumów, jak np. w sąsiednim Wietnamie. Jednak stan tych dróg to już zupełenie inna historia i trzebaby raczej poety niż prozaika, by opisać co się na tych odcinkach dzieje. Czasami mieliśmy wrażenie, że lepiej gdyby tych dróg w ogóle nie było. Niewygodnie, ale stabilnie jedzie sie po szutrowej nawierzchni, natomiast tutaj mamy do czynienia z mozaiką piachu, szutru i fragmentów asfaltu, które na zmianę suszone przeraźliwym słońcem i zmywane ulewnymi deszczami wyglądają jak kratery po bombach. Jest to zresztą główną przyczyną tak wolnego tempa jazdy – podejrzewam, że po nieutwardzonej drodze możnaby przez jakiś czas utrzymać średnie 30-40 km/h, natomiast tutaj jazda to po prostu manewrowanie pomiędzy jedną wyrwą w asfalcie, a drugą. A niektóre głębokością sięgają prawie połowy łydki, nic więc dziwnego, że samochody zwalniają niemal do zera, by przetoczyć się przez te rozpadliny. Miłe to nie jest, ale na pewno zostaje w pamięci.

Laos – kiedy jechać?

Pogoda jest zresztą jednym z kryteriów, dla których Laos odwiedza się głównie w okresie od listopada do lutego. W kraju tym występują dwie główne pory roku, sucha, przypadająca właśnie w tym okresie, oraz deszczowa, rozłożona od maja do października. Laos nie posiada dostępu do morza, a w marciu i kwietniu bywa już tak sucho i gorąco, że powszechne są pożary, które mogą stanowić realne zagrożenie. Nasza wyprawa przypadła na przełom Stycznia i Lutego – warunki były jeszcze przyjemne, z temperaturami ok 28-30 C w ciągu dnia i przyjemnym 18-20 wieczorem i nad ranem. Te chłodniejsze noce znacznie ułatwiają regenerację i odpoczynek, ale mają i swoje minusy. Próżno oczekiwać słońca grzejącego ciało przy porannej kawie. Od rana unosząca się z dżungli mgła potrzebuje chwili, żeby się rozproszyć i dopiero około 9-10 robi się powoli gorąco.

WilkTravels - Trekking w dżungli Laosu
Laos stanowi zazwyczaj dodatek do zwiedzania sąsiędnich krajów, ale naszym zdaniem może z powodzeniem stanowić cel wyprawy sam w sobie.

Laos – jak się dostać i czy potrzeba wizy?

Dostać się do Laosu można na kilka sposobów. Do najpopularniejszych należą połączenia autobusowe i kolejowe z Bangkoku do Vientane oraz malownicza podróż tzw. slow boat z Chiang Khong. Autobus lub pociąg można złapać także z Hanoi, a sąsiednia Kambodża także oferuje mniej lub bardziej wygodne połączenia. Nadal jednak najszybszą opcją jest lot z Bangkoku, który trwa mniej więcej 1:15h. My zdecydowaliśmy się właśnie na tą opcję i wylądowaliśmy bezpośrednio w Luang Prabang. Lotnisko międzynarodowe znajdziecie w Laosie także w Vientane i Paksie, ale z uwagi na chęć podróży poza utartym szlakiem postanowiliśmy lądować z dala od stolicy kraju.

Dla Polaków wymagana jest również wiza turystyczna, którą załatwicie wyłącznie online. Jak zwykle w takich przypadkach, pilnujcie, by zrobić to przez oficjalną stronę (Lao Official Online Visa – Get your lao eVisa online – Lao eVisa) , ponieważ w Internecie nie brakuje pośredników i innych wynalazków, do których czasami odsyła Was Google. Koszt wizy dla obywatela Polski to obecnie 50 USD, a czas jej wystawienia to mniej więcej 3 dni robocze. W naszym wypadku na złożony w poniedziałek wniosek odpowiedź otrzymaliśmy w środę. Co ważne, należy podać miejsce, w którym wkroczycie do Laosu, więc przed złożeniem wniosku warto wiedzieć już gdzie zaczynacie i kończycie swoją przygodę. Co prawda wiza oficjalnie wskazuje dopuszczalne punkty przekroczenia granicy, ale spotkaliśmy na forach kilka komentarzy, które wskazują, że lepiej zaplanować to z wyprzedzeniem. Wizę możecie także uzyskać 'on arrival’, ale my nie jesteśmy fanami tego rozwiązania. Teoretycznie działa, ale byłoby nieco niezręcznie dowiedzieć się, ze akurat coś poszło nie tak i nie możecie wjechać do kraju 🙂 Wolimy załatwić to z wyprzedzeniem.

Co ważne, Polska nie ma ambasady w Laosie. W razie jakichkolwiek komplikacji, obywatelów Polski wspiera Ambasada RP w Tajlandii, znajdująca się w Bangkoku (Ambasada – Polska w Tajlandii – Portal Gov.pl). Podczas pobytu w Polsce, najbliższą ambasadę Laosu znajdziecie z kolei w Berlinie (Laotische Botschaft in Berlin).

Transport, waluta i karta SIM

Od samego otniska w Luang Prabang nie oczekujcie wiele. W samolocie otrzymaliśmy do wypełnienia karty imigracyjne, na których należy podać dane dotyczące pobytu w Laosie (nr paszportu, data wjazdu i wyjazdu z Laosu i podstawowe informacje kontaktowe). Co ciekawe, są to formalne druki ścisłego zarachowania, z których jedną kopię należy zachować na wypadek ew. kontroli podczas pobytu w kraju i przedstawić władzom przy opuszczaniu Laosu. My swoje schowaliśmy od razu w paszportach, ponieważ zgubienie tego dokumentu stanowi podobno sporą komplikację.


Na lotnisku, zamiast standardowego punktu kontroli podróżnych, czekały na nas dwie ławki, przypominające te, na których kiedyś cyrklami wydrapywaliśmy serca i inicjały w szkołach podstawowych lat 90tych. I to cała, formalna strefa bezpieczeństwa. Żadnych reklam, tylko wrażenie jakbyśmy nagle odcięli się od gwaru i hałasu całej cywilizacji, trafiając w sam środek jakiegoś egzotycznego reportażu o zapomnianych rejonach świata. Właśnie lotnisko w Luang Prabang było chyba pierwszym zderzeniem z ciszą i spokojem Laosu. Czytaliśmy wcześniej sporo blogów o Laosie, obejrzeliśmy zapewne setki rolek, zanim zdecydowaliśmy się zainwestować czas w wizytę w tym kraju, a jednak towarzyszyło nam nieodparte wrażenie cofnięcia się w czasie o kilkadziesiąt lat. Po drugiej stronie punktu kontrolnego (czyli jakieś 3 minuty po lądowaniu) czekało na nas kilka kolejnych biurek, tym razem z ofertą kart SIM, dwa kantory i stanowisko z biletami autobusowymi. Lotnisko znajduje się ok. 30 min jazdy od centrum i autobus jest w zasadzie jedyną opcją transferu do miasta. (W Laosie jako tako funkcjonuje Loca i Grab, ale my preferujemy przemieszczanie się metodami lokalnych mieszkańców). Bilet kosztował 100 000 kip (ok 16 PLN).

Autobus z lotniska w Luang Prabang

Autobus odjeżdza – tak jak większość autobusów w Laosie – wtedy, gdy kierowcy się zachce, lub gdy uzbiera się komplet pasażerów. Niektóre hotele oferują transfer lotniskowy i warto to sprawdzić przed przylotem, ale nasz pomysł na Laos obejmował jak najwięcej samodzielności, więc załadowaliśmy się na busa i po ok 30 min jazdy wysadzono nas przed wybranym przez nas hotelem. Warto pytać przed odjazdem, ponieważ zbiorcze busy często oferują taką usługę w cenie i podrzucą Was prosto do miejsca docelowego. Hotele i większość restauracji bez problemu dogada się z Wami przez WhatsApp, który zresztą stanowi podstawę komunikacji w tym kraju. Nie ma również potrzeby obawiać się bariery językowej ; tłumacz Google radzi sobie wystarczająco dobrze, by przełożyć z polskiego na angielski. W skrajnych przypadkach, korzystaliśmy również z tłumaczenia na laotański, ale wtedy przydaje się ograniczyć ozdobniki mowy do minimum i skupić na łopatologicznym przekazaniu treści. Bądź co bądź laotański nie jest najbardziej popularnym językiem świata i tłumacz Google potrafi czasami zgłupieć jeżeli nie uprościcie przekazu do minimum.

Karta czy gotówka?

Zapłacić za autobus i większość rzeczy w Laosie możecie w laotańskich kipach lub tajskich bahtah. O wykorzystaniu karty poza głównymi hotelami lub jasno oznaczonymi restauracjami można w Laosie w zasadzie zapomnieć. Najlepszy kurs wymiany uzyskują USD, pod warunkiem, że są to bankonoty w bardzo dobrym stanie. O ile w Tajlandii kantory odmawiają wymiany banknotów, które były chociażby lekko zagniecione lub uszkodzone (w Bangkoku jest to naprawdę duży problem, więc zabierajcie tam tylko walutę w perfekcyjnym stanie!) w Laosie nie przywiązywano do tego aż takiej wagi, ale nadal ewidentnie pogięte lub zabrudzone banknoty nie przejdą. W niektórych miejscach przyjmuje się też w rozliczeniu tajskie bahty, ale lepszy przelicznik uzyskacie zamieniając USD na laotańskie kipy. Dla porównania na lotnisku kurs wynosił 21 280 kip / 1 USD, a w Luang Prabang otrzymaliśmy 21 590 kip za jednego dolara. To strata ok 5 PLN na 100 USD, więc różnica nie była zabójcza. W procentowym ujęciu szukając kantoru w mieście możecie poprawić kurs wymiany o 1,5 – 2,5 %. Większe hotele również zazwyczaj wymienią USD na kipy, ale po trochę gorszym kursie.

Karta SIM w Laosie

Również kartę SIM kupiliśmy na lotnisku. Jak się potem okazało , różnice w cenie w stosunku do tych oferowanych w mieście wynosiły ok 10 %, ale zależało nam na tym, by od początku wiedzieć co się dzieje dookoła. Wiedziąc, że zwiedzamy spontanicznie i bez planu, wybraliśmy pakiet 100 GB na 14 dni oraz laotański numer telefonu, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Co prawda 99% obiektów, od hoteli po restauracje, do kounikacji wykorzystuje WhatsApp – czyli wystarczy Wam transmisja danych – ale już, żeby zarezerwować bilet na pociąg potrzebujecie posiadać lokalny nr telefonu.

Laos – bezpieczeństwo

Ale, ale, czy w Laosie jest w ogóle bezpiecznie ? Pozarywane drogi, na wpół opustoszałe lotniska, dwa miesiące potencjalnych pożarów i status najuboższego kraju w Azji Południowo-Wschodniej. Otóż tak. Laos jest krajem bezpiecznym, o ile oczywiście nie szukamy na siłę guza i szanujemy ludzi dookoła. Spędziliśmy tutaj dwa i pół tygodnia, poruszając się na własną rękę gdziekolwiek nas oczy poniosą i ani razu nie spotkaliśmy się z wrogim lub niechętnym przyjęciem. Z uwagi na swoją historię, Laos jest poza głównym turystycznym szlakiem, ale laotańczycy są już świadomi potencjału, jaki drzemie w turystach. Oceniłbym Laos jako kraj spokojnych introwertyków, co może sprawiać pewne wrażenie dystansu, ale w żaden sposób nie jest to dystans złowrogi lub niemiły. Jest po prostu inny, co w kraju, w którym krzyk i nerwy uznaje się za oznakę słabości i prostactwa, w zasadzie nie powinno dziwić.

Laos – przykładowy plan na 14 dni podróży poza szlakiem

Zaznaczmy na wstępie, że nie wspieramy instagramowej turystyki, hałaśliwie wędrującej od imprezy do atrakcji w poszukiwaniu fantastycznych zdjęć i odhaczania kolejnych punktów na liście. Nasz przykładowy plan to zdecydowanie podpowiedzi jak uciec od takich wycieczek i poznać kraj od drugiej strony, porozmawiać z laotańczykami, zajrzeć w miejsca poza szlakiem i nie wpaść w pułapkę czekania na zdjęcie wraz z kolejką trzydziestu chińczyków. Chińczycy zresztą wraz z otwarciem chińskiej kolei Pasa Szlaku stali się bodajże najliczniejszą obecnie grupą turystów odwiedzających Laos i dosłownie tłoczą się wokół najpopularniejszych atrakcji. My uciekaliśmy w głąb kraju, tam, gdzie dzięki rozmowie mogliśmy poznać prawdziwe, nie turystyczne oblicze Laosu.

  1. Luang Prabang – 3 dni
    • dzień pierwszy : aklimatyzacja, wzgórze Phou Si Hill, Night Market
    • dzień drugi : skuterem wokół Luang Prabang, wodospad Kuang Si i jaskinie Pak Ouv
    • dzień trzeci : ceremonia Tak Bat, wodospad Tat Sae i laotański masaż
  2. Luang Namtha – 4 dni
    • trzy dni trekkingu po dżungli z noclegiem w dziczy i etnicznej wiosce
    • regeneracja i transport do Nong Khiew
  3. Nong Khiaw – 3 dni
    • Skuter : Nong Khiaw i okolice
    • Muang Ngoy + nocleg pod namiotem na szczycie gór z poranną panoramą na wschód słońca
    • Transfer do Luang Prabang
  4. Vang Vieng3 dni
    • Blue Lagoon (1-10, do wyboru), tournee skuterem po okolicy
    • Wschód słońca na Pha Ngern, masaż w Vang Vieng, paralotnia/balon, chill

Tyle słowem wstępu i informacji ogólnych o Laosie. Więcej o poszczególnych miejscach godnych odwiedzenia przeczytacie w zakładce Laos w menu Blog & Kierunki. Tam też opisujemy poszczególne punkty i dzielimy się przemyśleniami dlaczego tak, a nie inaczej. Czego unikać, ile to kosztuje i co jeszcze nietypowego można zrobić, wychodząc poza utarty szlak. Jeżeli zainteresował Cię Laos, czytaj dalej -> Laos.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *